Przejdź do głównej zawartości

Demoscena ma przyszłość?

Najciekawszym elementem demosceny, zjawiskiem świadczącym o jej sile i przekleństwem zarazem jest fakt, iż demoscena jest w pełni niezależna. Nie potrzebuje i nie ma stymulatorów w postaci żadnych instytucji, jest zdecentralizowana, chaotyczna, naturalna.

Rodzi to pewne obawy twórców oraz entuzjastów. Właściwie od kiedy pamiętam, tzn. już w latach 90. mówiło się, że demoscena umiera, że za jakiś czas będziemy tylko gronem starych pierdzieli, z rozrzewnieniem wspominających wyciskanie siódmych potów z ośmio- i szesnastobitowych maszyn. W wywiadzie dla kanału Szafa z gramiKaja Mikoszewska ujęła to tak:

Obawiamy się, że takie rzeczy jak demoscena umrą razem z nami. To było nasze doświadczenie, pokoleniowe być może i nie wyobrażamy sobie, że teraz następne pokolenia będą wkładać jakikolwiek wysiłek w poznawanie procesorów, które są za kiepskie, żeby je włożyć do nowoczesnej pralki. Po co w tym kodować? Po co instalować „Deluxa”, żeby rysować grafiki w ten sposób, skoro dostałeś tysiąc pięćset nowych narzędzi, które ci dają, chociażby dużo wygodniejszy interfejs? Po co to robić? Oczywiście jest interesującym pytaniem – po co my to robimy? Przecież nie tylko z powodu nostalgii?


Szczerze mówiąc, nie do końca jestem pokoleniem demosceny i był taki moment, gdy wyśmiałem człowieka, który szesnaście lat temu podsunął mi pomysł wykorzystania (mojego własnego) Atari STe w procesie tworzenia muzyki. Bo rzeczywiście, po co? Przeciętny pecet z programowaniem open-source jest milion razy wygodniejszym narzędziem realizatorskim niż Atari STe z pierwotną wersją Cubase (którą trzeba jeszcze zdobyć), o trackerach i chip tune nawet nie wspominając, nic mnie w tym brzmieniu wtedy nie interesowało.


Jest jednak coś, co mnie przyciągnęło do szesnastobitowych maszyn. Nie uwielbienie dla ich brzmienia (bo ono samo w sobie nie jest nadzwyczajne), nie nostalgia (bo wbrew powszechnej opinii a zgodnie z tym co Kaja Mikoszewska zaznaczyła, nie jest to jedyny czynnik motywujący). Jest jeszcze coś, co sprawia, że ZX Spectrum, Atari, Commodore, Amiga i inne komputery z zamierzchłych czasów nadal są i zawsze będą interesujące dla pewnego (być może niewielkiego) grona twórców. Jest to, moim zdaniem, prostota. Prostota do spółki z ograniczeniem są czynnikami działającymi stymulująco na twórców.

Usiądź przed starym komputerem i nagle, jako grafik, masz tylko 16 kolorów i 64000 pikseli do dyspozycji. Jako muzyk masz zaledwie cztery kanały, w tym szum. Nic więcej. Zapominasz o całej współczesnej kompleksowości. Piksel po pikselu, nuta po nucie, stworzysz coś, co przemówi do wyobraźni. Być może nawet poczujesz wolność, bo okaże się, że ta stara maszynka wystarczyła, dała możliwość wypowiedzi twórczej.

Być może demoscena skupiona wokół tych maszyn nigdy nie będzie już tak witalna jak była kiedyś, żadna uczelnia nie wykształci nowych twórców. Jednak tamte stare komputery są istotnym punktem w historii technologii, kolejne pokolenia twórców i eksperymentatorów będą je odkrywać wciąż na nowo. Większość technologicznego zacięcia i odkrywczej energii skupia się wokół bardziej współczesnych rzeczy, jak Raspberry Pi czy Arduino, nowsze komputery i konsole zostają postrzegane jako „retro” i budzą nostalgię. Wraz z wymianą pokoleń nastąpiła zmiana technologiczna w demoscenie. Zawsze jednak znajdą się ludzie spoglądający w najodleglejsze zakątki historii, nie przez nostalgię, raczej z czysto twórczej potrzeby odkrywania i przesuwania granic.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Raspberry Pi PICO, MicroPython i VS Code

  Rok temu opisałem tanią, chińską płytkę, na której można zainstalować MicroPython i/lub CircuitPython . Oparty o układ STM32 BlackPill był moją ulubioną pythonową płytką zaledwie przez kilka miesięcy. Sytuacja zmieniła się w styczniu tego roku, kiedy to na rynek trafił Raspberry Pi PICO - układ posiadający szybszy procesor, więcej pamięci, w dodatku, dostępny w rozsądnej cenie. Raspberry Pi PICO jest układem dedykowanym dla MicroPython, instalacja węża jest banalnie prosta, nie wymaga żadnego dodatkowego oprogramowania. Wystarczy pobrać plik UF2, wcisnąć i przytrzymać przycisk BOOTSEL na płytce, gdy przycisk jest wciśnięty należy podłączyć Raspberry Pi PICO przez USB do komputera a nastepnie zwolnić przycisk. PICO zostanie wykryty jako nośnik pamięci, na który wystarczy skopiować plik UF2. Po ukończonym kopiiowaniu plytka automatycznie uruchomi sie ponownie i będzie gotowa do pacy z Pythonem. Aktualny plik UF2 MicroPython Aktualna wersja CircuitPython Oficjalny przewodnik po Ras...

Eksperyment z Linux'em

  Jakieś trzy lata temu, po ukończeniu jednego z muzycznych projektów, zacząłem zastanawiać się nad tym, czy potrafiłbym się oderwać od korporacyjnych technologii i czy w swojej pracy mógłbym wykorzystywać jedynie otwarte oprogramowanie. Zawsze byłem entuzjastą Linux'a. Moją pierwszą dystrybucją był Debian z 2005 roku. Zdążyłem go polubić, ale z ciekawości przesiadłem się na CDLinux.pl, który na długo stał się moją ulubioną dystrybucją. Później eksperymentowałem z Ubuntu, aby w połowie 2008 roku niechętnie wrócić do Windowsa. O przesiadce na system MS zadecydowała dostępność aplikacji, których potrzebowałem do pracy — Photoshop, Flash (takie to były czasy), Sibelius i kilku innych. Mimo że Linux jako system operacyjny od zawsze stanowił rozwiązanie wygodniejsze niż okienka, to jednak tworzenie grafiki komputerowej było drogą przez mękę. W 2008 roku porównywanie Gimp'a do Photoshop'a było raczej okrutnym żartem, powtarzanym jednak nawet na łamach niektórych poważnych czasopi...

CircuitPython na Black Pill - łatwe programowanie tanich mikrokontrolerów

  Python to wspaniały język programowania. Ma niski próg wejścia - każdy może się go nauczyć a ogromny ekosystem bibliotek pozwala, nawet początkującym, tworzyć przydatne programy. Co ciekawe, Python znajduje zastosowanie nie tylko na komputerach osobistych. Dzięki projektom takim jak MicroPython czy CircuitPython, możemy użyć tego języka do programowania urządzeń elektronicznych własnej konstrukcji. W tym wpisie pokażę jak zainstalować CircuitPython na mikrokonrolerze o wartości 3 USD.