Przejdź do głównej zawartości

Eksperyment z Linux'em

Na biurku laptop, syntezator, plyty, mikrofon

 
Jakieś trzy lata temu, po ukończeniu jednego z muzycznych projektów, zacząłem zastanawiać się nad tym, czy potrafiłbym się oderwać od korporacyjnych technologii i czy w swojej pracy mógłbym wykorzystywać jedynie otwarte oprogramowanie.

Zawsze byłem entuzjastą Linux'a. Moją pierwszą dystrybucją był Debian z 2005 roku. Zdążyłem go polubić, ale z ciekawości przesiadłem się na CDLinux.pl, który na długo stał się moją ulubioną dystrybucją. Później eksperymentowałem z Ubuntu, aby w połowie 2008 roku niechętnie wrócić do Windowsa. O przesiadce na system MS zadecydowała dostępność aplikacji, których potrzebowałem do pracy — Photoshop, Flash (takie to były czasy), Sibelius i kilku innych.

Mimo że Linux jako system operacyjny od zawsze stanowił rozwiązanie wygodniejsze niż okienka, to jednak tworzenie grafiki komputerowej było drogą przez mękę. W 2008 roku porównywanie Gimp'a do Photoshop'a było raczej okrutnym żartem, powtarzanym jednak nawet na łamach niektórych poważnych czasopism. O możliwości wygodnego komponowania muzyki w programie MuseScore dowiedziałem się dopiero w 2009 roku, ale byłem już wtedy użytkownikiem Windowsa.

W 2017 roku postanowiłem zrobić eksperyment. Chciałem napisać i zrealizować jakiś krótki kawałek całkowicie pod Linux'em, aby nauczyć się czegoś nowego o komputerowej produkcji muzyki. Spodziewałem się, że będzie to proces trudny i frustrujący.

Pomyliłem się. Eksperyment okazał się nieciekawy, zbyt łatwy. MuseScore spodobał mi się bardziej niż Sibelius. To jasne, że ten drugi jest programem o niebo potężniejszym i bardziej rozbudowanym, ale ja nigdy nie wykorzystywałem pełni jego możliwości a do mojego, całkowicie standardowego procesu komponowania, MuseScore całkowicie wystarcza, jest nawet wygodniejszy. Okazało się też, że moja karta dźwiękowa bez problemu działa pod Linux'em i proces nagrywania nie nastręcza żadnych trudności. Owszem — trochę brakowało mi wtyczek Waves, natomiast Ardour to momentami irytujący DAW, ale na Linux'ie pojawił się Reaper i nauczyłem się korzystać z jego kolekcji wtyczek.

Ucieszyłem się, gdy odkryłem, iż w świecie pingwina, oprócz Gimp'a istnieje też Krita — znakomity program graficzny, służący głównie do digital paintingu, a i Gimp działa i wygląda lepiej niż dekadę temu (tryb jednego okna, ciemny interfejs). Ponieważ Flash nie jest już nikomu potrzebny, nie ma już żadnego czynnika, który zmuszałby mnie do użytkowania Windows'a. W moim wypadku Linux okazał się więc pełnoprawnym desktopem do codziennego użytku i do pracy. Nie ma w tym żadnych wyzwań.

Kilka miesięcy temu postanowiłem pójść o krok dalej. Nowe pytanie brzmi: czy Linux pozbawiony środowiska graficznego wystarczy mi do codziennego użytkowania i do pracy? Na razie wystarcza. Udaje mi się korzystać z internetu (nie mam profili w sieciach społecznościowych — to temat na inny wpis), przeglądać strony www, oglądać YouTube, a nawet komponować i przygotowywać wstępne wersje utworów, w oparciu wyłącznie o aplikacje terminalowe. Przewiduję z resztą osobny artykuł na temat minimalistycznego środowiska pracy dla muzyków. Projektowanie wizualne, zwłaszcza projektowanie witryn www może się okazać zadaniem krańcowo trudnym. Bankowość internetowa wydaje się dziedziną nieosiągalną z poziomu terminala. Chociaż, kto wie, może wystarczy Python i Selenium? Natomiast prowadzenie bloga na WordPress'ie, z poziomu systemu bez środowiska graficznego, nie jest żadnym problemem.

Im dłużej prowadzę ten eksperyment, tym bardziej podoba mi się taka forma cyfrowego minimalizmu. Być może, za jakiś czas, uda mi się zrezygnować ze smartfona i zastąpić go staromodną komórką i samorobnym PDA zbudowanym z Raspberry Pi?


Poniżej zamieszczam listę najważniejszego oprogramowania zainstalowanego na moim niegraficznym Linux'ie.


1. WordGrinder, Vim, Micro-Editor i Nano - edytory tekstu.
2. LaTex - skład tekstu i prezentacji.
3. Pandoc - konwersja formatów dokumentów.
4. LilyPond - skład partytur, komponowanie.
5. Brow.sh - przeglądarka www.
6. GrafX2 - edytor grafiki.
7. Cmus - odtwarzacz muzyki.
8. Mplayer - odtwarzacz video.
9. Alpine - klient poczty elektronicznej.



====


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

CircuitPython na Black Pill - łatwe programowanie tanich mikrokontrolerów

  Python to wspaniały język programowania. Ma niski próg wejścia - każdy może się go nauczyć a ogromny ekosystem bibliotek pozwala, nawet początkującym, tworzyć przydatne programy. Co ciekawe, Python znajduje zastosowanie nie tylko na komputerach osobistych. Dzięki projektom takim jak MicroPython czy CircuitPython, możemy użyć tego języka do programowania urządzeń elektronicznych własnej konstrukcji. W tym wpisie pokażę jak zainstalować CircuitPython na mikrokonrolerze o wartości 3 USD.

Komponowanie muzyki a'la George R.R. Martin

Jakiś czas temu (raczej dawno) natknąłem się w internetach na wywiad z George'm R.R. Martin'em - pisarzem, autorem m.in. Gry o tron . Martin wspomniał, że swoje powieści pisze w systemie MS-DOS, w programie WordStar 4.0. Być może dzisiaj, dla wielu osób, nie jest to oczywiste, więc wyjaśnię, że zarówno system operacyjny MS-DOS, jak i edytor tekstu WordStar to oprogramowanie tyleż leciwe co, porównując do dzisiejszych standardów, prymitywne. George R.R. Martin korzysta z systemu z interfejsem tekstowym - bez grafiki, bez ikon, bez kursora myszy, bez klikania. Tylko tekst - czarne tło, białe komunikaty i komendy. Ms-DOS trafił na rynek w 1981 roku, jego ostatnia samodzielna wersja (6.22) ukazała się w roku 1994 (od wersji 7 DOS był tylko częścią systemów Windows) a ostatnia wersja, w ogóle, ukazała się w 2000 roku, jako część systemu Windows Me. Dlaczego George R.R. Martin wybiera tak przestarzałe oprogramowanie? Pisarz wyjaśnił, że takie środowisko pracy go nie rozpr...

Raspberry Pi PICO, MicroPython i VS Code

  Rok temu opisałem tanią, chińską płytkę, na której można zainstalować MicroPython i/lub CircuitPython . Oparty o układ STM32 BlackPill był moją ulubioną pythonową płytką zaledwie przez kilka miesięcy. Sytuacja zmieniła się w styczniu tego roku, kiedy to na rynek trafił Raspberry Pi PICO - układ posiadający szybszy procesor, więcej pamięci, w dodatku, dostępny w rozsądnej cenie. Raspberry Pi PICO jest układem dedykowanym dla MicroPython, instalacja węża jest banalnie prosta, nie wymaga żadnego dodatkowego oprogramowania. Wystarczy pobrać plik UF2, wcisnąć i przytrzymać przycisk BOOTSEL na płytce, gdy przycisk jest wciśnięty należy podłączyć Raspberry Pi PICO przez USB do komputera a nastepnie zwolnić przycisk. PICO zostanie wykryty jako nośnik pamięci, na który wystarczy skopiować plik UF2. Po ukończonym kopiiowaniu plytka automatycznie uruchomi sie ponownie i będzie gotowa do pacy z Pythonem. Aktualny plik UF2 MicroPython Aktualna wersja CircuitPython Oficjalny przewodnik po Ras...